Na początek tego tekstu muszę wam się wszystkim do czegoś przyznać- jestem Giulioholikiem. Moja miłość do tego modelu się na targach IAA w Frankfurcie gdzie prawie 4 lata temu spędziłem godzinę na stoisku Alfy analizując każdy detal świeżo ogłoszonej Quadrifoglio i wypytując przedstawicieli marki o najmniejsze szczegóły. 2 lata temu miałem szansę poznać część możliwości tego auta z prawego fotela. To doświadczenie całkowicie zmiotło wszystkie moje oczekiwania co do tego auta. Trudno mi ukryć, że uważam je za absolutnie genialne. Jednak nawet ja przyznam bez bicia, że zupełnie nie nadaje się on na “daily”. 

Wciąż trudno mi się przyzwyczaić do tego, że w jednym zdaniu mogę napisać “Alfa Romeo” i “racjonalny wybór”, ale od 2015 roku, każdy model Alfy był strzałem w środek tarczy. Giulia Q, to bardzo dobra konkurencja dla BMW M3 czy Mercedesa C63 AMG. Stelvio to najciekawsza propozycja w segmencie SUV, a Giulia rzuca BMW i Mercedesowi rękawice w segmencie D. Zakup Giulii jest oczywiście większym ryzykiem niż kupno C klasy czy sprawdzonej “trójki”, ale mogę wam obiecać, że w tym przypadku jest to ryzyko warte podjęcia.

Po tym wstępie sami rozumiecie, że jestem naprawdę dużym fanem włoskiej marki. Wyobraźcie sobie, więc moją ekscytację gdy zostałem poproszony o zajęcie się przez noc prasową Giulią Veloce Q4 i odwiezienie jej rano do dealera. Gdy otrzymałem tą wiadomość moje serce właściwie wyleciało z klatki piersiowej, a ja już po chwili miałem wyczyszczony kalendarz. W tej ekstazie udało mi się na chwilkę opanować i grzecznie odpowiedzieć, że bardzo chętnie zajmę się Giulią i kulturalnie odprowadzę ją rano do parku prasowego. Przez następne kilka godzin uśmiech nie schodził z mojej twarzy.

Znajomy, który poprosił mnie o tę przysługę testował w tym czasie Jeepa Trackhawka, którym przyjechał mnie odebrać, żebym mógł również doświadczyć samochodu, który wciąż uważam za najbardziej szalony produkt grupy FCA. Wielkim plusem Jeepa jest to, że nie musiałem czekać na telefon od kierowcy, żeby powiadomić mnie, że na mnie czeka- poznałem to po tym, że w moim domu zaczęły trząść się wszystkie szyby, a wszystkie dzieci, które o 21 już zwykle śpią, obudziły się z płaczem, myśląc że na dworze czycha potwór.

Dzięki 707 koniom mechanicznym, szybko dojechaliśmy na miejsce, w którym czekała na mnie piękna Giulia. Był to model Veloce Q4 napędzany turbodoładowanym, dwulitrowym silnikiem wytwarzającym 280 włoskich ogrów, w każdej chwili gotowych zerwać się w galop. Veloce ma również napęd na obie osie, który jest sparowany z absolutnie genialną(!), ośmiobiegową, automatyczną skrzynią ZF. 

Alfa jest wyposażona w trzy tryby jazdy nazwane: “DNA”. Zacznijmy od tego najmniej ciekawego czyli “A”- advanced efficiency. W tym trybie Alfa robi wszystko, żeby spalać jak najmniej- nie zakolegowałem się z tym trybem, ponieważ mocno ogranicza on osiągi auta. Następny tryb to “N”- normal, tryb na codzień, który nie jest ani zbyt sportowy, ani zbyt oszczędny- idealny na warszawskie warunki. Natomiast “D”- dynamic, to tryb, który zmienia Giulię nie do poznania. Po przekręceniu przełącznika wita nas zupełnie nowy samochód. Samochód, który uwielbia Cię kusić, żebyś jeszcze głębiej wdepnął pedał gazu i poczekał chwilkę dłużej przed zmianą biegu, wyostrza on również układ kierowniczy i daje upust wszystkim koniom kryjącym się pod maską Alfy. 

Przez pierwsze 5 minut w samochodzie dokładnie dostosowywałem swój fotel i lusterka oraz próbowałem znaleźć przycisk “start-stop”, który Alfa umieściła na kierownicy. Powrót do domu zajął mi 30 minut i to właściwie wystarczyło, żebym się totalnie zabujał. Auto jest niezwykle stabilne przy prędkościach autostradowych, a cicho pracujący silnik sprawia, że wyprawy w nim są bardzo komfortowe. Kolejnymi walorami są wysokiej jakości kamera cofania, bardzo dobra widoczność do tyłu oraz przez boczne szyby. Dzięki tym aspektom, manewrowanie Giulią jest dziecinnie proste.

Po zaparkowaniu Alfy długo nie mogłem zasnąć, ale gdy już mi się to udało to śniły mi się wyprawy błękitną Giulią z wielkiem uśmiechem na twarzy- już po kilku godzinach dowiedziałem się, że te sny były w stu procentach prorocze. Obudziłem się o 7:00 i spędziłem kilka następnych minut podziwiając Giulię w świetlne dziennym. Kolor Misano Blue, jest opcją za 4000zł i jest tych pieniędzy zdecydowanie wart- jest to najpiękniejszy kolor jaki widziałem na Alfach. Egzemplarz, którym jeździłem jest również wyposażony w 19 calowe felgi z lekkich stopów, za które Alfa liczy sobie kolejne 6000zł oraz kontrastujące, żółte zaciski hamulców za 1600zł. Te opcje nie tylko dodają Alfie rasowego, sportowego charakteru, ale też idealnie komponują się z głębokim, błękitnym lakierem.

W miarę upływu kilometrów zacząłem powoli zapoznawać się z trybem Dynamic, który zdecydowanie najbardziej mi przypasował. Uważam też, że Alfa najbardziej komfortowo się w nim czuje i dopiero w tym trybie możemy naprawdę poznać Giulię. Tylko z przełącznikiem ustawionym na “D” samochód wystrzeliwuje od 0 do 100 km/h w zaledwie 5.2 sekundy! Jest to przyspieszenie, które zapiera dech w piersiach.  

Muszę jednak pozostać choć trochę obiektywny i przedstawić wam kilka wad, które znalazłem w Giulii. Po pierwsze, 19 calowe felgi są mało praktyczne przy codziennym użytkowaniu. Musiałem wycofać się z kilku miejsc parkingowych, ponieważ po prostu bałem się, że je zarysuję. Drugim minusem jest system audio Harman Kardon, który był dużym rozczarowaniem i mimo długich prób znalezienia idealnych ustawień, to muzyka po jakimś czasie zaczynała męczyć. Ostatnim minusem jest dźwięk wydechu. Jeżeli spodziewacie się podobnego ryku silnika, który znajdziecie w wersji Quadrifoglio to ten samochód będzie dla was dużym rozczarowaniem. Veloce jest znacznie cichsza i nawet po przyciśnięciu samochodu do “odcinki” w trybie dynamic, wydech nie rozpala niczyjej wyobraźni. 

Warto jednak pochwalić wnętrze Giulii oraz jej ergonomię. Wszystkie przełączniki są tam gdzie się ich spodziewacie, fotele są wygodne, a system multimedialny jest szybki, responsywny i ładnie zaprojektowany. Środek Giulii jest zaskakująco mało Włoski i zaskakująco dobrze przemyślany. Myślę, że czwórka dorosłych ludzi mogłaby się tym autem wybrać w długą podróż i w dużym komforcie dojechać do celu. 

Wszystko fajnie, ale ile to wszystko kosztuje? Prosta odpowiedź- dużo, nawet bardzo. Za dobrze wyposażony egzemplarz, konfigurator pokazuje 250.000złotych. Jednak na nasze szczęście, ceny powoli zaczynają opadać, spadając nawet poniżej 200 tysięcy, dzięki czemu Giulia staje się fantastyczną alternatywą dla jej niemieckich rywali, wprowadzając w segmencie D bardzo potrzebny, świeży, włoski oddech.

  • 8/10
    Atrakcyjność  - 8/10
  • 7/10
    Przyspieszenie - 7/10
  • 8/10
    Prowadzenie - 8/10
  • 8/10
    Jakość wykończenia - 8/10
  • 7.5/10
    Ergonomia - 7.5/10
  • 7/10
    Wartość - 7/10
7.6/10

Podsumowanie

Giulia Veloce to fantastyczny samochód o dwóch obliczach- wygodnej limuzyny, którą można pochłaniać kolejne kilometry asfaltu oraz sportowego, zwinnego sedana, gotowego przestraszyć nie jednego hot-hatcha spod świateł. W tej cenie brakuje jednak ciekawszej nuty silnika, oraz lepszego systemu audio.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.